ROZDZIAŁ 1
Wiedziałam, że postępuję źle. Tamten dzień zmienił moje życie, nie wiem już sama czy na lepsze czy na gorsze. Kocham go, nie umiem bez niego żyć. Jest moim nigga'sem na całe życie.. [...]
- No dobra, słuchajcie, plan jest taki - rzucił stanowczo Drake. - Ja i Josh włamiemy się do mieszkania. Robyn, ty odciągniesz jego uwagę - spojrzał w moją stronę. - Carl i Michael staniecie na czatach. W razie czego, wiecie co robić - ciągnął.
Drake podszedł do mnie, po czym jego dłonie znalazły się na moich policzkach.
- Kocham Cię, uważaj na siebie - powiedział.
- Ja Ciebie też - uśmiechnęłam się i poczułam, jak robię się czerwona.
Do naszej akcji pozostała godzina. Usiadłam na blat i podpaliłam kolejnego skręta. Rozkoszowałam się jego smakiem, uwielbiam to.
Gdy przyszedł czas zebraliśmy wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy pakując je do auta. Drake niósł w torbie coś, co przypominało broń. Przeraziłam się, nie mogłam na to pozwolić.
- Odłóż tę spluwę - burknęłam.
- Oj kochanie, nie dramatyzuj - rzekł swoim opanowanym tonem.
Odpuściłam, jak zwykle. Nigdy tego nie robiłam, ale on mnie obezwładnia. Nie umiem mu się sprzeciwić, działa na mnie jak narkotyk.
Weszłam do auta, trzaskając drzwiami. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Wszyscy trzymaliśmy się planu. Ja poszłam do właściciela domu by odtrącić jego uwagę. Zadziałało. Patrzał na mnie jak w obrazek, miałam wrażenie, że zaraz posunie się do czegoś więcej.
Carl i Michael jak wcześniej ustaliliśmy pilnowali, aby Drake i Josh mogli spokojnie włamać się do mieszkania. Jak zwykle coś musiało się skomplikować. Mężczyzna, którego ''podrywałam'' jeżeli można to tak nazwać, w porę zorientował się, że ktoś włamuje mu się do jego posiadłości. Jego łagodne i pełne ciepła oczy zamieniły się w groźny i przerażający wzrok. Zadrżałam. Po raz kolejny się bałam. Nienawidziłam tego, nie chciałam wyjść na mięczaka. W tym momencie usłyszałam strzał.. Jęknęłam, a na moim ciele pojawiły się ciarki.
- Kurwa, co ty odjebałeś stary! - krzyknął Carl w stronę Drake'a.
Dopiero wtedy dotarło do mnie co się stało. Mój ukochany... Mój ukochany jest mordercą...
- Dobra, zmywamy się, psy już jadą! - powiedział dość ostrym tonem Michael.
Włożyli do auta to, co udało im się ukraść. Drake zbliżył swoją twarz do mojej, ewidentnie próbował mnie pocałować. Odtrąciłam go. W tamtym momencie chciałam uderzyć go w twarz, ale nie umiałam.
To Josh usiadł za kierownicą. Jechaliśmy tak szybko, że prawie zwymiotowałam. Na szczęście - udało nam się uciec z miejsca zdarzenia [...]
Otworzyłam nasze mieszkanie i pobiegłam do sypialni. Zaczęłam płakać, przez to co przed chwilą zobaczyłam. Byłam świadkiem morderstwa. To nie pierwszy raz, gdy biorę w czymś takim udział, ale jeszcze nigdy przenigdy nie doszło do zabójstwa.. Usłyszałam jak Drake wchodzi do naszego pokoju.
- Nie zrozumiesz tego. Nie chodziło nam tylko o jego pieniądze, rozumiesz? Planowałem to, musiałem to zrobić - rzekł.
- Musiałeś zabić człowieka? Czy ty siebie słyszysz? - wykrzyknęłam przez łzy.
- Kiedyś Ci to wyjaśnię - powiedział, w ogóle się nie przejmując.
- Nie, masz mi to wyjaśnić teraz, rozumiesz?
- Przykro mi Skar..
- Nie mów do mnie skarbie! Zostaw mnie w spokoju, chce być sama!
Nie dałam mu nawet dokończyć, nie chciałam go słuchać. Nic nie usprawiedliwia go to, że zabił człowieka. Cały czas krzyczałam, zachowywałam się jak furiatka. Myślałam, że to co się stało jest prawdziwą tragedią. Jednak to co miało nadejść niedługo, to wydarzenie było niczym...
tak świetnego odcinka jeszcze nie czytałam czekam na następne <3 /@DamaFenty
OdpowiedzUsuń